niedziela, 28 kwietnia 2013

by Milton Greene









Daj dziewczynie odpowiednie buty, a ona podbije świat
~ Marilyn Monroe









piątek, 26 kwietnia 2013

Ogrody jakie kochamy










 






Zielony stan umysłu
Stacy Bass





 











czwartek, 25 kwietnia 2013

100 lat!









Setne urodziny pierwszego sklepu Chanel
Deauville 1913







Henri Cartier Bresson



Mogłam otworzyć ten sklep, bo dwaj panowie 
licytowali się o moje niewielkie ciało
- wspomniała po latach Gabrielle


Mężczyźni, czym by bez Was [dziś] był ten świat... ;)





Gabrielle Chanel oraz Boy Capel w drzwiach jej Deauville Boutique.












środa, 24 kwietnia 2013

Koincydencje











William Merritt
Margaret Howell
& Leonora Hamill









poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Pinot Noir 007


Z Jamesem Bondem spotkałam się w swoim życiu raz. Nie przedstawił się, nie musiał. 
To było w Saillon, w winnicy Farinet, osławionej z uwagi na swoją nazwę jako, że pochodzi od szwajcarskiego "Robin Hooda" - Samuela Farinet.





Gdy GO zobaczyłam, pomyślałam: Bosko! Oby to był Goldfinger...








wiecie, Alpy, te sprawy....










 ale nie.

 




 


To nie był Goldfinger :(






Z konieczności atrakcji, wracam więc do Samuela, też słynął z wdzięków, którymi łamał serca miejscowych dziewek, ale która nie lubi łobuzów? Lokalny bohater, banita, przemytnik i fałszerz monet. Nie okradał bogatych, lecz swój spryt i nieuchwytność wykorzystał w produkcji pieniędzy, w piwnicy jednej z kamienic średniowiecznego Saillon gdzie osiadł, a które następnie rozdawał miejscowej ludności. Rzec by można - filantrop.
100 lat po jego śmierci - prawdopodobnie zabójstwie na zlecenie, bo jaki rząd tolerować będzie taką filantropię - gdy w 1980 r. degustując miejscowe trunki w tej samej piwnicy spotka się ze swoimi przyjaciółmi Pascal Thurre (szwajcarski dziennikarz), zrodzi się pomysł stworzenia najmniejszej winnicy na świecie, z której dochód będzie przeznaczony na pomoc dzieciom z całego świata. Zaiste, będąc pod wpływem - zwłaszcza w otoczeniu gór wysokich - ludzie są wszechmocni, ale to nie był żart. Idea przetrwała i dziś Farinet z trzech szczepów rokrocznie produkuje przy wsparciu okolicznych winnic 1000 butelek, a ich sprzedaż (od 350-750 $ za butelkę, nie licząc egzemplarzy aukcyjnych) tylko w minimalnej części pokrywa jej utrzymanie. Pozostały dochód przeznaczony jest na cele humanitarne. Każdy z etapów prac, skrzętnie monitorowany ściąga wolontariuszy z całego świata - od przedstawicieli królewskich rodzin, arystokracji, kultury i show biznesu aż po gwiazdy sportu. Ich nazwiska wypisane na tabliczkach przy każdym krzewie dokumentują ich pracę i jest to iście pamiątkowa księga. Jamesa Bonda na szczycie Farinet upamiętnił Roger Moore. Po sąsiedzku zresztą jako, że w Gstaad ma swój dom.
Widok ich sponiewieranych pracą rąk to nie tylko atrakcja, ale przede wszystkim symbol Valais i ludzkiej bezinteresowności, do jakiej cały czas dąży Thurre.
Thurre... a może obecny tu wciąż duch Samuela?
Alpy są pełne dziwnych zjawisk, wierzcie mi, do dziś paru z nich nie pojęłam, konsternację zostawiając w majestacie Doliny albowiem zabrakło racjonalnych argumentów. Magiczne miejsce, magiczne...





Joseph-Samuel Farinet







zdjęcie Jamesa Bonda: VF








sobota, 20 kwietnia 2013

Z głową w chmurach









Każdy z nas ma swoje miejsce w historii. Moim są chmury.
- Richard Brautigan


fot. Willy Ronis






czwartek, 18 kwietnia 2013

Szmaragdowo Ci będzie





 

  Tilda Swinton & Tim Walker





Chemise, Living Divani




 




 Chinoiserie i Oscar de la Renta








 





Dziś odwiedziłam trzy miejsca i nieprzypadkowo - trzy pod rząd zielone. 
Stranger than Paradise ---
najdziwniejsze z nich a zarazem najbardziej otwarte.
Ze stanu blue podążam w stronę zieleni już od jakiegoś czasu,
ze zdumieniem obserwując zmiany nawet w snach.
Może to postęp?









niedziela, 14 kwietnia 2013

Stylowe kino









Po trzech podejściach w końcu udało mi się obejrzeć. Jakkolwiek nie jestem fanką Daniela to jednak nie mogę do niego nie nawiązać z dwóch powodów: po pierwsze - powraca do Szkocji Aston Martinem DB5, skąd w końcu wywodził się James Bond i jego pierwszy odtwórca - Sean Connery. Powraca nieprzypadkowo, gdyż 2012 był jubileuszowym rokiem dla całej serii i zobowiązywał (pisałam o tym w Odbiciach tu). Tak więc tym razem oprócz kobiet i pomysłowych gadżetów, kluczowym elementem filmu staje się plener i jeden z najpiękniejszych regionów Szkocji - Highlands (Visit Scotland)



 





fot. The Sun








Nie, to nie są Wichrowe wzgórza. Skyfall manor czyli ziemia przodków. Wrzosowiska, jelenie i duchy przeszłości. W klimacie lekko paranormalnych, wiktoriańskich dworów powraca Bond do dzieciństwa....
Zdjęcia w tym przypadku kręcono w Surrey, a mroczny "country house" to w istocie atrapa zbudowana na potrzeby tych scen włącznie z kaplicą do jakiej uciekną wraz z M podziemnym tunelem. Patrząc na Alberta Finneya (poniżej), Craiga i każdy detal tych ujęć nie ma się wątpliwości, że to czysta kwintesencja Męskiego zaułka, stylizowana absolutnie w każdym szczególe, w jaki się wtapia klatka po klatce... Euforia!












po drugie: Styl to umysł. Jako Bond w dalszym ciągu jest jednym z najbardziej stylowych facetów, pozostając wierny brytyjskiej tradycji i klasyce, co nigdy nie starci swej aktualności. 50 lat tego dowiodło i moje szkockie serce to wie. 






 







Męska strefa:  
kurtka Barbour oraz
Crockett & Jonnes, ręcznie szyte obuwie Jamesa Bonda


więcej: GQ
homme STYLER









poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Zaproszenie









Wydawało mi się, że o zaproszeniach dużo wiem.Tak, wydawało mi się. Sztuka epistolografii z chwilą, gdy każdy posiadł był w swym domu sieć zaczęła niewątpliwie umierać choć nie pokuszę się o stwierdzenie, że umarła. Na szczęście pozostały karty okolicznościowe, a te można nawet przygotowywać samodzielnie i uczynić z tego osobliwą tradycją świąt każdych. Ponieważ tak mam, powalił mnie kominek Wallpaper* z zaproszeniami.

np. broszura. ? Bardzo proszę: Dolce & Gabbana z bukietami odwołującymi się do ostatnich motywów kolekcji. Poza tym: Margarett Howell, Victor & Rolf, Kenzo czy Armani - doskonałe intro i  ukłon w stronę poligrafii.


więcej znajdziecie tu








niedziela, 7 kwietnia 2013

Odbicie














Cy Twombly   
& Alexander McQueen







czwartek, 4 kwietnia 2013

Pagan Poetry














Baron Raimund von Stillfried 1875

Matthew Barney & Bjork
(Drawing Restraint 9)
dla Beaux Arts Magazine








dawno, dawno temu w Krakowie..







wtorek, 2 kwietnia 2013

Pętle inspiracji


Z życzeniami świątecznymi dotarł do mnie wiersz K. I. Gałczyńskiego o Wielkanocy Japończyka. Choć mnie ubawił, stale nie mogę pojąć, dlaczego akurat Japończyk? 
Orientalizm zawsze mnie inspirował świeżą, wczesną wiosną. Surowym jeszcze nieprzebudzonym plenerem i monochromatycznym porządkiem jaki nieśmiało rozładowywały dekoracyjne detale kanzashi, flory haftowanego jedwabiu i delikatne pąki. No i ten ożywczy chłód... Ale nie wiem, co w istocie inspirowało Gałczyńskiego: może to coś osobistego, może absurd, a może ponadczasowa zbieżność skojarzeń..?

No więc kogo dziś zainspirował Orientalizm?













Georgea Hendrika Breitnera.
 Po wynalezieniu przez Kodaka w 1888 r. przenośnego aparatu fotografia stała się źródłem wielu inspiracji, nie wyłącznie masową pasją, ale przede wszystkim narzędziem artystów. Rok później odkrył ją Holender i w zasadzie nie rozstawał się w swej pracy, zostawiając po sobie całkiem niezły dorobek jaki przypadkowo odkryto w l. 60-tych XX w. Powyższa scena należy do serii siedmiu portretów Geesje Kwak, leżącej lub stojącej przed lustrem jaką Breitner przedstawił zamiennie w czerwonym lub białym kimonie na przełomie 1893-95. Obrazy z tej serii uważane są za najwyższe osiągnięcie holenderskiej Japońszczyzny...


studio Breitnera na Lauriersgracht (Amsterdam) 1894

zdjęcie: tu










Williama Merritta Chase na pewno inspirował trend oraz żona i córki,

a Ursula Geisselmann ---- mnie.









Cichy Splendor Gejszy i Paolo Roversi dla Vogue:

Kiedy Gong Li weszła do studia, mogłeś to poczuć. 
Ona i Gejsza są tak różnymi kobietami i tak prawdziwie piękne.








 Ciężki Płatek Ursuli sugerowany kwiatem i floralnymi motywami kolekcji z ostatniego sezonu
poniósł z orientalną gorączką 2 poł. XIX w. w impresjonizm, jaki marzy mi się na ścianach
z Breitnerem i m.in. zainspirowanym tnącą origami - Edmundem Charlesem Tarbellem,
aż wszystko całkiem logicznie odbije się we współczesności ~









 w cichym splendorze ~







~ Valentino





więcej: It's About Time







poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Wzór




Nie, to nie jest Fortuny.






 lecz: 






Benozzo Gozzoli i Mistyczny Ołtarz 1459