poniedziałek, 29 września 2014

Złamane serca






                                                                                                                                      ♥ 


                                   ♥



         
                       


                                             
                     





                          
 W odbiciu
Comme des Garçons Eiko Ishioka








Dracula
collection








zdjecia: NTM
Vogue.co.uk







sobota, 27 września 2014

Ogrody jakie kochamy















SFERA NIE-OBOJĘTNOŚCI

ALICE AYCOCK, Hoop-La 
JULIAN WILD, SystemNo. 19 
EILÍS O'CONNELL, Winblade
CHRISTOPHER LE BRUN, Maro


Dialog historii z nowoczesnością w ogrodach Chatsworth

więcej tu







czwartek, 25 września 2014

Siostry, zaczekajcie na mnie










Chatsworth
Deborah Mitford, Duchess of Devonshire 
by Cecil Beaton




Była najmłodszą, ostatnią z klanu sióstr, które elektryzowały opinię publiczną swymi fascynacjami w okresie II wś, zapewne przyczyniając do rozwoju zjawiska zwanego dziś celebryctwem. Ona sama "housewife duchess", jak siebie określała, była absolutną dźwignią spektakularnego sukcesu, jakim do dziś jest jedno z najbardziej medialnych miejsc Wielkiej Brytanii, a zarazem, jedno z niewielu jakie utrzymało status prywatnej własności,dzięki inicjatywie "The Chatsworth House Trust". Początkowo z mężem, Andrew, a po jego śmierci z jedynym synem, 12 księciem Devonshire, kontynuowała prace restauratorskie, adaptacyjne, m.in. ogrodów, rozwój nieruchomości i działalność dokumentalną, aktywnie promując majątek Chatsworth i dziedzictwo familii Devonshire - drugiego, co do wielkości po Windsorach, tak zintegorwanego rodu angielskiej arystokracji. Niespełna pół roku temu świętowała 94 urodziny...


Deborah Mitford w Odbiciach 

więcej BBC




*

Ten świat mija powoli na naszych oczach, stopniowo od 100 lat, kiedy to I wś. zasadniczo zmieniła oblicze starej Europy, zsyłając edwardiańkie czasy do salonowej mitologii. Tak sobie myślę, że wiele nasz kraj stracił z powodu społecznej kastracji jakim były najpierw rozbiory, potem rozporządzenie Piłsudskiego, prez. II RP o zakazie publicznego używania tytułów rodowych. Nie wiem, czy i tak wątpliwa ekonomicznie pozycja naszego kraju w tamtym czasie by coś zmieniła, ale nie chodzi o pieniądze, chodzi o stan umysłu, o kulturę wyższą, świadomość i szacunek do dziedzictwa, jakie wraz z tradycją generują poczucie tożsamości. Z wykształcenia jestem konserwatorem zabytków i znam historie, kiedy po reformie PKWN zsyłani do oficyn "panowie" patrzyli na topione w gnojówkach przez "systemowych" XVIII-wieczne kolekcje ich mebli, obrazy, porcelanę... pomijając już temat prześladowań, presji emigracji i "muzeów"jakie nagle stawały się protektorem porzuconych majątków, dziś nie do odzyskania. Nie mam wątpliwości, że komunistyczny przywilej jakim był robotniczo-chłopski etos sponiewierał i zdegradował kulturę naszego kraju. I dla pewności tych, którzy nieudolnie próbują ją wskrzeszać "nazwiskami" dodam - zrobił to na zawsze.








Powracam














może w końcu kiedyś na dłużej...



Parade's end tu
więcej w Odbiciach







poniedziałek, 22 września 2014

Koniec lata









Euan Uglow, Daisy 1991
(jako część tryptyku)









sobota, 20 września 2014

Co zagramy?













Mark Seliger 
Arvid Liljelund










środa, 17 września 2014

Hej, dzieci kwiaty!




Czy to mógłby być jesienny bohater?















Mógłby.

Jimmy Page oraz Anna Sui 







& William Morris
KENNETH, GOLDEN LILY i CHRYSANTHEMUM





Prerafaelici i glam rock. Co wspólnego ma Jimmy Page z Morrisem? Poza całym Arts&Crafts i namiętnością jaką darzy wiktoriańską architekturę, a jakiej Jimmy nigdy nie krył, kolekcjonując domy od Edwina Lutyens'a po Williama Burgesa, były dwa gobeliny z serii sześciu, jaką William Knox D'Arcy w 1890 r. zamówił u Morris&Co. do swojej jadalni w Stanmore Hall. "Historię poszukiwań Graala" zaprojektował sam Edward Burne-Jones, a te, które w 1978 r. nabył muzyk - "The Arming and Departure of the Knights" oraz "The Attainment or The Achievement of the Grail" - uczyniły go raptem trzecim w historii gobelinów właścicielem. Obydwie tapiserie Page udostępnił w ramach niegdysiejszej wystawy: Prerafaelici. Wiktoriańska awangarda w Tate po tym, jak kilka lat wcześniej drugi z detali trafił na aukcję Sotheby's, a nie osiągnąwszy zaplanowanej ceny (1mln £), powrócił z powrotem do kolekcji Page'a. 

Whole lotta love 
1963 do 2014 - od malarstwa do muzyki



The Arming and Departure of the Knights of the Round Table and the Quest for the Holy Grail 
Edward Coley Burne-Jones 1890–94


"Jestem pewny, że sam Morris uznawał je za arcydzieło" 
- zachwycał się gobelinami Page 













Anna Sui i kto jeszcze?






Nigel Waymouth i jego drukowane Chryzantemy 
oraz Jess Down, Rufus Potts Dawson oraz Amanda Lear w 1967 r.
zdjęcie: Colin Jones 


więcej w Odbiciach tu oraz tu










niedziela, 14 września 2014

La vie en rose








Antoon van Dyck 




Nazwy nie są ważne. Możemy zmieniać nazwę kwiatu, ale to się nie stanie 
dopóki kwiat tak wspaniale pachnie
- William Szekspir





Poza tym?
Odbicie









& P.P. Rubens







środa, 10 września 2014

Wieszcz:





W przyszłości każdy będzie znany przez 15 minut
- Andy Warhol 





 zdjęcie Hans Namuth







niedziela, 7 września 2014

Pejzaż









To nie są Wichrowe wzgórza, ale mogłyby być.
Potajemni kochankowie Annie Leibovitz







piątek, 5 września 2014

Kołysanka, która nie zapowiada snu




I co z tego, że to nie październik. 

Najpierw Peter Grant opuszcza swój dom, Horselungs Manor i udaje się luksusowym Pierce-Arrow rocznik 1928 w kierunku posiadłości Hammerwood Park, która to od 1973 r. stanowiła własność Led Zeppelin. Rodzinny John Paul Jones czyta w tym czasie swoim dzieciakom baśń o Jasiu i magicznej fasoli, a Robert Plant relaksuje się na swojej walijskiej farmie Jennings wraz z żoną Maureen oraz dziećmi: Karac i Carmen nim - wedle fantazji scenariusza - uosobi ideał rycerza i w poszukiwaniu Świętego Graala uda się wzgórzami Walii do Raglan Castle w atmosferze Song Remains the Same. Gdzieś między kadrami, skromny posłaniec przenika zwinnie powojem dróg wiejskich i dróżek, niosąc wieść o niedalekiej trasie. Dotrze ona również do Sussex, gdzie w sąsiedztwie XVI-wiecznego dworu Plumpton, który pamięta czasy Elżbiety I, a potem duetu Lutyens&Jekyll, w październikowej palecie krajobrazu i egzotycznej poświacie, człowiek nad jeziorem kręci coś na korbowej lirze. To Atumn Lake i Jimmy Page. Nabył tę posiadłość w 1972 r. i wspomni ją w niedawnym dokumencie "It Might Get Loud". W ogóle Page jest całkiem niezłym kolekcjonerem kultowych miejsc. Oprócz wspomnianego, który odsprzeda 10 lat później, do dziś mieszka w znanym z powyższej spółki Arts& Crafts - Deanery Garden, jakie powstało dla założyciela magazynu "Country Life" Edwarda Hudsona. W czasie kręcenia filmu posiadał jeszcze Boleskine House, główną rezydencję okultysty Aleister'a Crowley'a oraz zaprojektowany i stworzony przez Williama Burgesa neogotycki The Tower House w Londynie. Ten ostatni zresztą posiada do dziś, z prerafaelicką pasją poświęcając się rekonstrukcji wystroju i być może kiedyś wszystko to ujrzą oczy publiki. Jest jeszcze Old Hyde Farm w Worcestershire, ale ta już należy do Bonza - perkusisty Johna Bohnama, którą orze, zasiewa i remontuje. Tak: szamani rock'a i ich country life.
W ogóle jest rok 1973. Powstaje film koncertowy - zapis 3 dni i nocy feat. rock band Led Zeppelin. Z hotelowej skrytki Drake Hotel ginie 203 tys.$ podczas amerykańskiej trasy i występów w Madison Square Garden w NY. Pieniądze się nigdy nie odnajdą. Ale kogo to dziś obchodzi...











 Ten utwór nie brzmi już tak samo

To będzie dziwna koincydencja. Inna. Jak bohater, którego już nie ma. Egzotyczne muszle, Marrakesz i gitara Page'a w nieświadomej zapowiedzi nowego albumu. "Raising Sand", "Big Log", "Ship of Fools" playlista w drodze. New Orleans Jazz Festival, Glastonbury 2014 i film Song Remains the Same w domu (niestety). I tak oto atmosferą libertyńskiej biesiady i muzycznej alchemii, z manierystycznym wdziękiem samotnego kawalerzysty, gdyby akurat portretował go Metsu, Rembrandt czy może nawet sam Sir van Dyck, tym razem to właśnie Robert Plant wplata mi się w zapowiedź jak zawsze barokowej jesieni. Ta kołysanka paradoksalnie nie usypia, lecz pobudza, jak każda dobra muzyka, która w inności dostrzega swoją szansę. Jak tytuł: "lullaby and… The Ceaseless Roar". 

Co jeszcze? 
Enigmatyczny plener, w którym pewne są tylko brunatnozielone wzgórza, kamienny cios i korona samotnych ruin wbita w zwieńczenie odległego klifu. Szkielet wiatru. Pustka i atawistyczna tęsknota. Uświadamiam sobie, że to cienie, do cholery, a nie życie. No, ale taka jest właśnie jesień, a ja jestem już daleko od barw Medyny.













Anton van Dyck






zdjęcie tu




A może ten nowy album jest już moim końcem?  (...) Tej żądzy podróżowania i całej tej wspaniałej karuzeli na jakiej byłem. To jak kalejdoskop: trzymasz go pod światło, obracasz a kolorowe kawałki spadając, układają się w różne wzory, ale ta płyta jest inna. Jest dopełnieniem tych wszystkich bitów od Soniego House'a do Roniego Size'a aż po Gambię 
i wydaje się zawierać w sobie jakiś rodzaj ostateczności.

- Robert Plant





Czego posłuchamy?



Packwood House, National Trust - orzechowe krzesło należące do króla Jerzego I 









Chapeau bas ze strony PL w 2:15 minucie, miłe!



Tęczą do nieba

(...)

Właśnie sięgam gwiazd
Na niebie ponad
Przyniosę do domu ich piękno
Kolory mojej miłości
I będę twoją tęczą
Kiedy burza twoja minie
Przyniosę ci piosenkę
I stale śpiewać ją będę

Miłość wystarczy
Chociaż świat będzie wiatrem
Słowa głosu nie mają, oprócz skarg 
Moje ręce nie zadrżą, moje stopy się nie zachwieją
Podróż nie zmęczy, ryby się nie zmienią
Hmm, To tęcza, och, to tęcza
Nie widzisz, te oczy są oczami kochanka

Kieszeń pełna serc 
Świat, który pełen miłości jest
Miłości, która znosi
Powodzie i namiętności
A ja leżę pod tęczą

Teraz, kiedy przeminęły twoje łzy
Zaśpiewam ci swoją piosenkę
I stale śpiewać ją będę... 











polecam również "Mało znany Robert Plant" w RP







wtorek, 2 września 2014

Lato


czyli krótka historia czasu...






















& Tawuła wierzbolistna
Motyli krzew być może, ale wiedzą o tym tylko motyle...
że Budleja Dawida to nie jest








poniedziałek, 1 września 2014

The principle of moments ~



(...) Distance and longing - my thoughts do collide 
Should I rest for a while at the side? 
Your love is cradled in knowing 
Eyes in the mirror, still expecting they'll come 
Sensing too well when the journey is done 
There is no turning back - no 
There is no turning back - on the run 
My love is in league with the freeway ...



https://www.youtube.com/watch?v=8AT7sJkBejc



po urlopie.