Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arts and Craft. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arts and Craft. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 września 2011

Złodzieje czasu i ... truskawek

 







William Morris, Strawberry Thief
Tkanina, której wzór powstał w 1883 r. Inspiracją dla Morrisa był autentyczny problem z jakim wówczas zmagali się ogrodnicy i on sam:  ptaki, które z grządek kradły owoce truskawek.  Wzór pierwotnie był w kolorze indygo a dopiero potem metodą wybielania poszczególnych fragmentów wprowadzono pigmenty: czerwony oraz żółty.



Poczułam jesień, więc swobodnie zaczynam sobie  powracać do Morrisa. Tym razem na 7 Hammersmith Terrace, w zachodnim Londynie. Dom Emery'ego Walker'a, drukarza, kolekcjonera i przyjaciele jesiennego bohatera. Prawdopodobnie jedno z ostatnich takich miejsc, gdzie duch Arts & Craft zachował jeszcze swą intensywność i styl.










William Morris, Ptaki











NIEBIESKO - ZIELONY 
Tamiza i ogród


7 Hammersmith Terrace został zachowany w stanie jak wtedy, gdy wprowadził się tu Walker w 1907 r. Tapety Morrisa i jego tekstylia wydają się nadawać miejscu wyjątkowy charakter, a ogród z widokiem na rzekę, ponoć nadal pielęgnuje stare jaśminy, róże i wisterie. Zatrzymana w czasie przestrzeń pełna sztuki i wyobraźni, którą zdecydowanie następnym razem w końcu muszę odwiedzić. Który to już raz...?









William Morris, Willow Bough 1887
Prototypem tych tapet był wzór w kolorze ochry.
Jego popularność oraz zgodność z ówczesnym smakiem sprawiły, że został opracowany 
w 11 różnych wariantach kolorystycznych






Emery Walker
zdjęcie:  Leigh Quinnell







W JESIENNYM ZESTAWIE W NADGODZINACH:




ACANTUS tapeta 1875
ACORN tapeta 1879
AFRICAN MARICOLD drukowana bawełna 1876
oraz ARBUTUS tapeta 1913

z: Elizabeth Wilhide, William Morris: Decor and Design




Dobre wzornictwo nigdy nie wychodzi z mody 
Idąc za Charles'em Rupertem odsyłam jeszcze do jego kolekcji, ciekawie nawiązujących 
do stylu Arts & Craft.






strona 7 Hammersmith Terrace tu
Charles Rupert tu







piątek, 1 października 2010

Między innymi Morrisa ciąg dalszy






Pisząc przed laty o kosmicznym krawcu, analogia życia i tkaniny stała się już chyba moim mottem. Pewnie stąd ta mania jeśli nie stoją za nią geny krawców. Hm, choć igłą macham tylko przy guzikach, jak to jakiś zerwę. W temacie tkanin jednak pozostaję, jako akcesoriów codzienności zmiennej. W hołdzie mej babci, co to piękna uczyła od podstaw, tego na złotym porządku jeszcze opartego i może dzięki temu ponieść się daję gdy tylko zaglądam do salonów takich jak ostatnio, gdzie nie obsługa wita a Inspiracja.
Wracając do Morrisa donoszę, iż firma choć przed drzwiami II w.ś. zamknęła swą działalność po ponad 50 latach (po śmierci ostatniego wspólnika), w 1940r została zakupiona przez firmę Sanderson, kolejny brand specjalizujący się w wystrojach wnętrz i produkcji elementów dekoracyjnych. Za kwotę 4 tys. funtów familia Sandersonów zakupiła prawa do znaku, matryce, wzory tkanin, tapet i książek oraz salon wystawowy. Przywracając początkowo samą produkcję zgodnie z patentami Morrisa, zamówienia realizowali w fabrykach Sandersona. Dopiero w 1965 r. wrócili do znaku Morris&Co., uzyskując następnie (1985) wyłączność rynkową i tworząc odrębny brand jaki do dziś realizuje wzornictwo zgodnie z tradycją Arts&Craft a sklepy posiada na całym świecie.
Poza tymi tradycjami, esencją angielskich tapet, tkanin i w ogóle wzornictwa, jest jeszcze kilka innych brandów, jakie fascynują mnie równie mocno i niebezpiecznie pociągają ku pewnej części naszej damskiej galanterii.



KOORDYNATY
inspiracji nigdy dość!

















poniedziałek, 20 września 2010

To i owo o Morrisie czyli poczułam jesień



 



Nie mogę cię malować, ale mogę cię kochać


Te słowa w 1876 r. zapisał na podobraziu La Belle Iseult William Morris, malując prerafaelicką piękność i muzę Rosettiego oraz swoją późniejszą żonę, Jane Burden. Bohema wiktoriańskiej Anglii i podwalina późniejszej secesji jaką Morris i Philip Webb powołali swoim Czerwonym Domem, w Bexleyheath, w hrabstwie Kent. To był pierwszy krok. Drugi to Morris&Co. Chyba najbardziej znana designerska spółka natchnionych idealistów jacy walczyli z uniformizmem i brzydotą produkcji masowej, serce Arts&Crafts.
Gdy po powrocie zadzwoniła znajoma z prośbą o wsparcie przy wyborze tkanin na tapicerki, nie liczyłam na tak niespodziewany remake wzorów, które przed laty okrasiły niefajne wspomnienia. Smutne, wyblakłe listowie na jakie się wówczas natknęłam w ‘jakimś’ gdyńskim sklepie, mogło bardziej zdołować niż zachęcić do kupna toteż natychmiast przywołało skojarzenie z ostatnich chwil życia Oskara Wilda, jaki po swoim upadku konał w obskurnym paryskim pokoiku zmagając z jego wulgarnym wystrojem i razu pewnego wyznał ostatniemu powiernikowi, że albo on zabije tę tapetę, albo ona jego. W szczycie ignorancji pomyślałam wtedy, że z pewnością teraz na nią patrzę.
Ale skoro remake po latach to i w temacie „szmaragdowej”, bo tym razem organiczność wzorników jakie na bezdechu przejrzałam najpierw w Brighton a potem w kraju, pchnęło nie tylko w stronę symbolizmu, co samego Tolkiena, na którego wpływy Morrisa są od lat faktem. Zmieszane z celtyckimi plecionkami zaważyły nie tylko na designie Środziemia ale i image'u bohaterów, dalej ściągając w magiczny klimat obrazów Rosetttiego czy Leightona. I zanim tak zupełnie odlecimy w mistykę prerafaelickich kochanków, gubiąc, że niby w labiryntach papierowych roślin, mocnym tupnięciem cuci Gertruda Jekyll. W końcu królowa ogrodów... kreatorka zasad Arts & Crafts w projektowaniu zielonych wnętrz, tworząc przy okazji friendship z Morrisem i budując w Surrey, niedaleko Godalming, Munstead Wood, dom oddany całkowicie nowoczesnym trendom.





Jane Burden  
poniżej  zaś jako La Pia di Tolomei,  
Dante Gabriel Rossetti









Fotografia z prerafaelickiego cyklu The Rosebund Garden of girls, autorstwa
Julii Margaret Cameron, uważanej za jedną z najwybitniejszych amatorek
fotografii końca XIXw.






 Princess, szkoła Edwarda Roberta Hughes'a






Lady Of Shalott, John William Waterhouse




 Boromir, Władca Pierścieni












Jane Burden i Study for Iseult on the Ship, Williama Morrisa
oraz  
jako Proserpine, Dante Gabriel Rosettiego
obok Arwena, Władca Pierścieni



 

 Aragon i Władca Pierścieni








J.R.R. Tolkien 





William Morris




...a melancholijny bohater ciągnie: Prawdziwy sekret szczęścia leży w szczerym zainteresowaniu wszystkimi detalami codziennego życia. Podążając za nim w jesień coraz bardziej, w gęste od ognisk powietrze, skrzypiąc furtką przed kolejną opowieścią ... postanawiam naoliwić drzwi.