Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogrody i ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogrody i ludzie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Pocztówka z Maroka














Tam, gdzie dotyk pustyni powstrzymuje mocne uderzenie wiatru znad Atlantyku, na granicy dwóch kultur, od czasów francuskiego protektoratu pojawiła się mekka poszukiwaczy światła i barw, wolności i przygód, inspiracji i miłości zapisanej w zapachu palonej ambry, różanej herbaty i imbiru. Maroko - brama Afryki. U podnóża gór Atlasu, tu, w tle odwiedzin zawsze rzucają się plamy ostrych kolorów Matissa, drżą impresje Johna Singer Sargenta, a z innej strony dostojnie spogląda na nas Lisa Fonssagrives - miłość Irvinga Penna, choć to jeden z wielu tematów, jakie fotograf podejmował podczas podróży do Marrakeszu. Uwodzicielski urok miasta rzucił na kolana wielu, by wymienić Josephin Baker, Winstona Churchilla, Georg'a Orwella, Briana Jonesa, Marelle i Gianiego Agnellich ... aż w końcu odkryje go i uczyni z niego swój drugi dom - Yves St. Laurent wraz ze swoim partnerem, Pierre'em Bergé.












Villa Oasis - dom YSL i Pierre'a Bergé, Marrakesz 




Kto jeszcze?


Miłość do Marrakeszu Marisy Berenson, która odnalazła tu swoje miejsce
 i moja miłość do wzorów







Valentino i w detalach:
George Spencer Watson oraz Jean-Léon Gérôme






Full of Love
Z kolekcji miłości
"bo celem jest piękno"








Miłość wielka, miłość szalona. 
Pasja ~ kreacja ~ manifestacja. Radosna i twórcza natura St. Laurenta utrwalona w listach i kartach z życzeniami dla bliskich i klientów na każdy rok, w przyporządkowanej mu stylistyce, estetycznym kanonom, które różniło wszystko, a łączyło jedno słowo: "Love". Bo, jak mawiał Yves, miłość to inspiracja i uczta dla umysłu oraz serca. W końcu to dzięki niej wzniósł się na "szczyt swojej własnej kreatywności i twórczego spełnienia" i dzięki niej, choć z bólem, wycofał ze świata mody w chwili, gdy coraz bardziej zaczął w niego wkraczać biznes i handlowcy.














Dla St. Laurenta, który dorastał w Oran w Algierii, Maroko było sygnałem powrotu do korzeni i pierwotnej natury Afryki, zarówno w pracy jak i w kolekcjonerskiej pasji. Poza tym, wolny od tłumów Marrakesz dał mu upragnioną anonimowość, przestrzeń i twórczą wolność. Tu - podobnie jak niegdyś w Tangerze Matisse - poszukiwał natchnienia, rozpoczynając dialog z "kobietą nowoczesną", jak sam powie o swojej Afrykańskiej Kolekcji z 1967 r., którą stworzy już pod wpływem Maroka. Lecz zanim na dobre ogarnie go dzięki inspiracji światłem i kolorami Marrakeszu "zuchwały jego mix i żar pomysłów" i zanim dotrze do oazy Mojorelle, gdzie spod presji kolejnych kolekcji leczyć się będzie z uzależnienia od alkoholu i narkotyków, wraz z Bergé nabędą w Medynie swój pierwszy dom - Dar El-Hansh, zwany domem węża. Potem będzie drugi - Dar es Saada, w którym spedzą 7 szczęśliwych lat, a jaki dziś stanowi luksusowy pensjonat o przemiłej nazwie "House of Luck". 





fot. Ivan Terestchenko


Evoking Africa
Akustyka miłości



Zanim jednak to wszystko... w Paryżu umiera Jacques Majorelle, francuski malarz, który w Marrakeszu mieszkał do 1947 r. Miłość do tego miejsca, jaką zapałał wraz z chwilą przybycia tu niespełna 30 lat wcześniej, powiodła go w stronę gaju palmowego na obrzeżach Medyny, który zakupił by w latach 30-tych postawić tam wille inspirowaną marokańską tradycją i studio w stylu art deco, projektu Paula Sinoir. Kochając botanikę, stworzył tu z czasem nie tyle ogród, co żywe dzieło sztuki, założone wokół centralnego basenu z kolonią rzadkich roślin z całego świata: od palm, juk i kaktusów po jaśminy, datury, cyprysy i bugenwille. Jak w kompozycji swoich obrazów, kontrasty staną się podstawą wymiany gatunków między światłem a cieniem, wplatając w całość ścieżki, pergole, fontanny, ceramikę, a z czasem kolory. I to one, a w szczególności stworzona przez niego i zastrzeżona znakiem towarowym ultramaryna studia, zwana później "błękitem Majorelle" była "wołaniem Afryki", intensywnie, boleśnie wręcz, odbijając od soczystej zieleni otoczenia. W słońcu oczy doznają tutaj tego, czego język, żując płatki świeżego imbiru - profilaktycznie rzecz jasna, po wszystkim, czego się kosztuje w tutejszej kuchni - ożywczego pieczenia. Ta akustyka zmysłów jest prawdziwym dziełem, gdzie mozaiki Matissa mieszają się z naturą, a wieczór wplata w nie odgłosy dzikiej fauny i delikatny zapach cytrusów.
Sława ogrodu Jacques'a Majorelle z czasem przerosła jego malarstwo i niewątpliwą zasługą tego jest fakt, że w Marrakeszu pojawili się Yves i Pierre. Po wypadku w 1947 r. malarz na zawsze opuścił swoją oazę, którą wcześniej udostępnił publiczności. Pod koniec życia zmuszony sprzedać ogród, skazał go na powolny upadek, opuszczony, zaniedbany i bezimienny, wart drahmę za wstęp. Na dodatek plany zagospodarowania w latach 80-tych zakładały przeprojektowanie go na hotel i gdy Pierre oraz Yves zainspirowani opowieścią znajomego developera o oazie Majorelle dowiedzą się, że ma zniknąć, rozpoczną tak skuteczne lobbowanie urzędników, iż w końcu nabędą ją z rokiem 1980.








W niebieskozielonym ogrodzie ziemskich rozkoszy... 
"kwiaty" są kaftanem kiełkującym w morelowy aksamit,
 róż bugenwilli lub pawi turkus - Suzy Menkes o inspiracjach YSL 









Zarówno ogród, jak i wnętrza budynków zostaną w całości odrestaurowane i od tego czasu zwać się będą Willą Oasis, ogrody zaś - na cześć twórcy - Majorelle. Orientalny smak wnętrz willi to zasługa Billa Willisa, niezwykle wpływowego w latach 70 i 80-tych dekoratora i projektanta z Tangeru, popularnego w kręgach zamożnej arystokracji i socjety o podobnym stylu, by wymienić Rothchildów, Gettych i Angellich. Był to drugi po Dar es Saada odnowiony i urządzony przez niego dom dla Lurenta i Bergé, w którym tradycję Islamu zmiksował z XIX-wiecznym i nieco młodszym orientem.






Willa Oasis, Sypialnia Bergé i biblioteczka
zdjęcia wszystkich wnętrz Oberto Gili The WSJ





Berberyjka,  Jacques Majorelle 



Bliskie ich sercu Majorelle stanie się ostatnim przystankiem Afryki, jaki dzielić będą z Paryżem aż do śmieci Saint Laurenta w 2008 r., którego prochy spoczną w różanym ogrodzie Villi Oasis. Wzniesiony w tym miejscu relikt rzymskiej kolumny przywieziony z Tangeru, upamiętnia inskrypcją drogę artystów, którzy stale żyją... w niebieskozielonym ogrodzie ziemskich rozkoszy.



Ogromny splendor, którego harmonię zaaranżowałem... Ten ogród jest zadaniem wielkiej wagi, któremu oddaję się w całości. To zabierze mi ostatnie lata aż upadnę wyczerpany pod jego gałęziami po tym,jak oddałem mu całą swoją miłość.

- Jacques Majorelle 







-with love s.



więcej:
Robert Murphy, The Private World of Yves Saint Laurent & Pierre Berge
NYT: tu oraz tu








czwartek, 15 maja 2014

Ogrody jakie kochamy










Chcesz być szczęśliwy na chwilę to się upij.
Na dłuższą chwilę - zakochaj się.
Na wieczność - uprawiaj swój ogród.


Sir Roy Strong, Julia Trevelyan Oman i 30 lat wspólnej pracy.
Pracy i pasji, którą szczerze podziwiam ~
The Laskett w Herefordshire


Rezonans z życiem






fot. Clive Boursnell

więcej: The Telegraph





sobota, 21 lipca 2012

poniedziałek, 19 września 2011

Ogrody jakie kochamy




POZA GRANICAMI
Beyond Limits: Sotheby w Chatsworth, Wystawa sprzedaży 
16 września - 30 października 2011




 Charles Hadcock, Torsion II, 2009



Sotheby powraca do Chatsworth w Derbyshire, z czwartą już wystawą sprzedaży rzeźby współczesnej. To coraz bardziej rozpoznawalna impreza a zarazem jedna z lepszych platform dla przestrzennej prezentacji monumentalnych prac w dzisiejszej Europie jeśli nie na świecie. Damien Hirst, Claude Lalanne, Antony Gormley, Salvador Dali, Henry Moore, Marc Quinn czy Yayoi Kusama to tylko niektóre nazwiska jakie dotychczas się tu pojawiły i zapewne nie raz jeszcze pojawią. Surrealistyczny spektakl w jednych z piękniejszych ogrodów Anglii trwa.






Marc Quinn,  Burning Desire, 2011





Wcześniejsze edycje:



Manolo Valdes, Mariposas




Yayoi Kusama, Narcissus Garden




Marc Quinn, Archaeology of desire





Zdjęcia Sotheby's, katalog tu



niedziela, 28 sierpnia 2011

Gardens what we love







Since end of August and time for peach & nectarine confitures which I love to eat the same as to do, I share with lovers of the Earth and everything green flash from the garden of some La Loba, Carol Reid-Gaillard. I found her blog recently and beacouse she leads a life what i've visualized since long time reset in the life,  I can not omit in one's preferences such magic place where witchcraft completes the love and mutual passion. Mutual because she shares it with her husband, Jean Francois and being Irish she delighted years ago tastes of French cuisine of his mother and captivated by them she decided to start to cook like her. After years spent in Paris, together with her beloved decided  finally to leave it in some spring, packing three suitcases, fishing rods, cat and ... the final choice settling near the Pyrenees, in the French province of Béarn.
Mailhos was the first house they visited and decided to buy. Built in 1796 for the local bourgeois family owned 20 hectares of fertile land, lush forests and mountains ...
Thus begins the story of her vegetable sanctuary, culinary witchcraft, kitchen  based on the wealth of hausholds crop in each season, finesse and devotion to this unique pleasures that can be food!








Sweet, fried Acacia flowers ...
 
20 heads of freshly picked Acacia flowers
200g plain flour
1 beaten egg 
300ml cold sparkling water
 A good glug of grappa
 Light oil for frying
Icing sugar for dusting 








... and other eatable flowers: 
zucchini, elderberry












VEGETABLE GARDEN







1000 m2 of vegetable garden!



As she mentions, apart from it in the past four years they planted 75 fruit trees, all the local varieties, raspberries, strawberries, blueberries, installed 50 bee-hives, and became the proud parents of 18 chickens, which carry the sweetest and richest eggs. In the garden grows over 100 varieties of vegetables that grow only by using compost and plant teas that they prepare from the nettles, produced of course by yourself. Within two years they won the third and second prize for the best vegetable garden of France, awarded by the Société National d'Horticulture.





Hunt for nettles



La voz mitológica


It has always moved me how women love digging in the ground. They sow bulbs so that in spring they can grow and bloom. With their muddy fingers, they dig in black soil, planting out intensely fragrant tomato seedlings. I think they are digging so hard to reach the woman who is two million years old. They are looking for her toes. They want to have her as their gift, because they feel together they make a harmonious unity. Without her, they will not find soothing comfort. Many women with whom I’ve been working all these years, began the first session with the words ‘You can’t say that I feel bad, but I don’t feel good either’. I think that there isn’t a big secret in this state. It results from a shortage of fertile soil, shortage of a fertiliser. And the medicine? La Loba. Find the woman who is two million years old.  She cares about what died, or is agonising now in women. She is the bridge between the alive and the dead. She sings hymns of creation over the bones. An Old Woman, a Wild Woman, La voz mitológica, a mythical voice which knows the past, ancient times and preserves them in tales for us. Sometimes she appears in our dreams as an incorporeal, but exquisite voice.

- Clarissa Pinkola-Estes, Run with the Wolves








I go back again to Fanny and her moods of colored silence, the natural synthesis of what appears to be of Mme Reid-Gaillard a common, organic frequency.  The rhythm and the progress proper nature where the natural richness and their productivity complement the passion and senses. 
French provinces tastes of life and the contours of silence, somewhere at the foot of the Pyrenees ...
 




photos by Fanny




Mailhos
LUXURY. Close up







recipe and photos are from the kitchen garden of Carol Reid-Gaillard,
& her blog, Mailhos - cusine de jardin, here


Polish