Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vita Sackville-West. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vita Sackville-West. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 lipca 2014

Bloomsbury flowers









 D&G w odbiciu Sissinghurst Castle
 Vita & ogrody jakie kochamy










Powojnik górski (Clematis montana) i żółte róże oplatają łuk wieży 

zdjęcie: TNYT





czwartek, 21 lutego 2013

Sekrety
















Violet Trefusis 

sportretowana przez Sir Johna Lavery w1919 r. 
oraz jej ekslibris z dziełami Jose-Maria de Heredia,
biblioteka w Sissinghurst

©NTPL/John Hammond








My heart was more disgraceful, more alone
And more courageous than the world has known.
O passer-by my heart was like your own. 

w:“A Book of Secrets,” Michael Holroyd







więcej: NYT







wtorek, 30 października 2012

Lustro



 




 Jeśliś stracił sens i pogubił słowa
Spójrz na siebie raz jeszcze
Czyje oczekiwania spełniasz?




Knole House, Galeria portretów i złocony mosiądz lustra z baranimi maskami na pilastrach, jakie stanowiły dawny herb rodziny Sackville, właściciela posiadłości. Z tego rodu wywodziła się i dzieciństwo tam spędzała Vita Sackville-West, a Virginia Woolf, pisząc o przygodach Orlando nawiązywała właśnie do przodków Vity.

zdjęcie: National Trust





środa, 18 maja 2011

Biurko




Vita Sackville - West
Portret John'a Gay'a z 1948 r



Days i enjoy


Days I enjoy are days when nothing happens,
When I have no engagements written on my block,
When no one comes to disturb my inward peace,
When no one comes to take me away from myself
And turn me into a patchwork, a jig-saw puzzle,
A broken mirror that once gave a whole reflection,
Being so contrived that it takes too long a time
To get myself back to myself when they have gone.
The years are too strickly measured, and life too short
For me to afford such bits of myself to my friends.
And what have I to give my friends in the last resort?
An awkwardness, a shyness, and a scrap,
No thing that's truly me, a bootless waste,
A waste of myself and them, for my life is mine
And theirs presumably theirs, and cannot touch 

-  Vita Sackville - West


[w] Vita and Virginia : 
The Work and Friendship of V. Sackville-West and Virginia Woolf
Suzanne Raitt (1993)







Sissinghurst Castle, wieża.
 Pokój Vity i biurko, przy którym przesiadywała, pisała, izolowała się.
Pokój utrzymany w stanie z ok. 1930 r.

zdjęcie tu










 


poniedziałek, 22 listopada 2010

Edwardiańskich swobód kilka



 




W serii zdjęć uwagę zatrzymuję na krępym panu, co to teriery uwielbiał a na swym pogrzebie zastrzegł w orszaku pierwszeństwo ulubieńca Cezara, tuż przed gośćmi a obok królewskiego konia. Co poza tym? Zaręczyny.Oficjalne, drugiego z listy kandydatów do korony, Księcia Williama, jakie pociągają w inną stronę, z celownikiem znów na tęgim - Edwardzie królu VII - co z Daisy von Pless w przyjaźni żył bliskiej i nierzadko w tańcu Księżną zabawiał. 
Historia splata się ze szklanych negatywów jakie znaleziono w 1968 r. a ze Studia Lafayette pochodzą, objawiając cudem zachowany obraz ówczesnej socjety niemal większości rodów edwardiańskiej Europy w idealnym stanie. I w temacie Daisy z Muzeum Wiktorii i Alberta w Londynie trafiło w kilka miejsc, z ostatnim przystankiem w Tychach, zamieniając w ciekawe wystawy. Od ilości historii zawrotu głowy można dostać! Stamtąd więc inspiracje dwie: King i Błyskotka. On teraz, ona za czas jakiś. Tymczasem Alice Keppel.





Królowa Aleksandra z mężem, Edwardem VII










Alice Keppel
poniżej z Edwardem na spacerze








Ją jako jedyną z jej klasy wezwano na życzenie umierającego Edwarda i przy całej niechęci acz wyrozumiałości  żony jego, Aleksandry Duńskiej. Bo nikt tak  jak Alice nie równoważył za życia temperamentu playboya, frustracji 'wiecznego' księcia a potem humorów króla z taką dyskrecją i tolerancją, żadna ze sławnych jego metres. Była najważniejszą i chyba najbardziej znaną, albowiem romans ten na oczach publiki toczył się przez niemal całe 18 lat. No i w pełnym zrozumieniu męża jej, hrabiego Georg’a Keppel’a, który tolerował proceder byle służył celom społecznej wspinaczki. I przy całej naszej wiedzy, że niby Anglia i Wiktoria, że etykieta, i coś tam...  cudzołóstwo było rodzajem hobby klas wyższych, w dobrym tonie rozrywką pod warunkiem wzajemnej dyskrecji. I to właśnie znamię tej epoki:  wszyscy wiedzą ale nikt się nie domyśla. Lekki  luz w gorsetach, oddech, w krynolinach przeciąg.
Mówiono, że Alice zamieniła owo hobby w sztukę. Zamieniła. A kiedy 30 lat potem Edward VIII ogłosi abdykację i wyzna swe intencje wobec Amerykanki, na dodatek rozwódki, Wallis Simpson, Alice głośno powie: „takie sprawy załatwiano lepiej w moich czasach".





Państwo Keppel, Alice i George (w tle Violet)







 Violet w czasie romansu z Vitą (w wieku 26 lat)




A jej czasy minęły wraz ze śmiercią króla kochanka. Inni prominenci z przeszłości też się rozmyli zostawiając owoc o imieniu Violet, o której już było w Sisinghurst, w ogrodach Vity. Przypomnijmy.Trwała wojna. Europa była już  wtedy w innym miejscu  i wiele też się wydarzyło w życiu Państwa Keppel po tym, jak opuścili Londyn zacierając stare zażyłości by po latach dwóch znów do niego powrócić. Nasze panie odnawiają kontakt i choć Vita jest już wówczas żoną, i jest też matką, lata spędza coraz częściej w Kornwalii z Violet by następnie w mundurze wojaka zaszyć się z nią we Francji, w beztrosce miłosnej amnezji. Alice w tym czasie dwoi się i troi by w Londynie córkę wydać i pozbawić w końcu złudzeń. Może nawet na czas jakiś się to jej udaje, ale co z tego jak panie i tak swoje - Francja. W końcu gdy do socjet skandal dotarł i znów niechybnie Keppel w nazwisku, tym razem panowie siły męskiej użyli, lądując pod pokojem hotelowym rozbawionych żon.  Ostatecznie  napięcia na krawędź  zapędziły małżeństwo Vity, to co dla jej równowagi było najcenniejsze. Lecz to ona serca łamała i dlatego w szale ukartowanej przez mężów pań zdrady opuściła niewinną zapewne Violet i po awanturze wróciła do Anglii. Trefusis spadała na ziemie jeszcze dość długo. Romans oficjalnie zakazany przez rodziny powoli oddalał się w czasie wbrew listom jakie słała z Europy gdzie z dala i z konieczności uczyć się musiała życia od nowa i poniekąd od nowa miłości.
W międzyczasie w Londynie, gdy panie celebrowały jeszcze swoje "sztuki piękne", w  atmosferze coraz większych plotek młodsza córka Alice, Sonia, szykuje ślub z baronem Roland'em Calvert'em Cubitt'em. Tym razem latorośl Georg’a, choć co bardziej romantyczni  widzą w tym krew króla, czego ona nigdy nie potwierdzi, podkreślając więź jedynie z ojcem. Z tych aranży i sielanek Sonii i Rolanda, potomstwo dziś dorosłe domknęło cykl królewskiego romansu ślubem w 2005 r. i historią znaną nam z czołówek:  Camilla Parker Bowles i Karol Książe Walii, wnuczka Alice Keppel  i praprawnuk Edwarda VII. 
Dokonanie w czasie, które przeszłość odłożyła na potem jak niejedną zresztą historyjkę. Co po drodze każdej z nich też się spełnia tyle, że już w innym kontekście i czasoprzestrzeni, aranżując inne połączenia dla ich własnych puent i inne puenty dla tych samych połączeń. Spełnienie. Ot, matrix i tyle.









Camilla Parker Bowles oraz Książe Karol
Ślubnie 9 kwietnia 2005 
















piątek, 13 sierpnia 2010

Kolory wolności Charleston House







Oprócz tego, że Vita była arystokratką, poetką, prozaiczką, ogrodniczką (a jakże!), kochanką kilku kobiet, żoną i matką, nie można pominąć faktu, że była też jeśli nie przede wszystkim z uwagi na czas, sferę i okoliczności członkiem Bloomsbury Group, choć jej nazwisko pojawia się tam najmniej (może to z uwagi na samotne wiejskie życie jakie wybrała), a jeśli już się pojawia to najczęściej w kontekście romansu z Virginią (ech).
Zostawiamy Sisinghourst i udajemy się ok 60 km na południowy zachód, do wschodniego Sussex, fantastycznej komuny artystycznej jaką starsza siostra Virginii Woolf uczyniła z niejakiego Charlestone, klasycznego, XVII-wiecznego farmhouse gdzie artystyczny i intelektualny „group” ów zwykł przebywać. A stało się to po tym, jak Państwo Woolf odkryli to miejsce w 1916 r i polecili je właśnie Venessie.






 Venessa Bell








Duncan Grant


Venessa Bell. Była projektantką i malarką. Oficjalnie do niej należał dom, ale też i do jej kochanka, malarza i dekoratora, projektanta ubrań, Duncana Granta, który to żył obok jej męża, Clive’a Bell. A ponieważ lover gejem sie okazał to i jego kochanek wkrótce się tam pojawił, no a potem inni. Były też i dzieci a z nich do dziś żyjąca Angelica Garnett, jaką Venessa oświeciła dopiero po 18 urodzinach, iż jej ojcem był nie mąż a gej, Duncan, którego kochanka zresztą dwa lata potem poślubiła ku przerażeniu bliskich (a może w szoku po tych wieściach). Rodzina złożona. Może nawet bardziej niż ich nowatorskie poglądy jakim poświęcili działalność Bloomsbury (od adresu domu przy Gordon Squate 46 w dzielnicy Bloomsbury w Londynie gdzie zapoczątkowali spotkania), a jakie utrwalone ich przyjaźnią wsiąkły w te malownicze mury domostwa i ziemię. Można by i pokusić się o diagram labiryntu ich skomplikowanych związków miłosnych jakie stały sie tłem tej uroczej enklawy, ale po co? Ponoć „życie jest dziwne, gdy jesteś intelektualistą” (apropo związku biseksualnej Dory Carrington i geja - Lytton’a Strachey’a), więc przyjmijmy, że to nie nasza sprawa.
Zresztą Charleston farm to poza ciałem i ideami też i barwny świat roślin ogrodowego życia, dusza utrwalona w sztuce jaką po sobie zostawili dosłownie wszędzie a jaka dalej brzmi śmiechem zabawy i wolności od wiktoriańskich gorsetów, choć dziś wydaje się malutka i anachroniczna.Freski inspirowane włoskim malarstwem ściennym pokrywają niemal każdy kawałek ścian czy kominków, unikatowe obrazy wypożyczane m.in. z Tate Britain, czy z kolekcji prywatnych dodatkowo zdobią indywidualnie zaplanowane wnętrza, gdzie każdy z domowników zatroszczył się o ich osobisty charakter. Oryginalne tapicerki zaprojektowane przez Venessę i Duncan’a, kolory ram i stolarek, mozaiki oraz rzeźby jakie poza domem zdobią też ogród. Awangarda i progres jaką zatrzymała dopiero śmierć Duncana w 1978 r.
Duchy tej rozpalonej kolorem i niedwuznacznością grupy dziś przedstawiam, i we wschodnim Sussex na razie zostaniemy.









Od lewej: Angelica Garnett, Clive Bell, Stephen Tomlin,
Lytton Strachey, 1926


oraz poniżej Duncan Campbell Scott, Rupert Brooke, 1913














 

 Lytton Strachey, Duncan Grant, Clive Bell, 1922





 
Leonard Woolf, mąż Virginii





 Lytton Strachey, Virginia Woolf, 1923






Virginia i Angelica 


poniżej współcześnie, 2010










Duncan Grant, Wnętrze z córką artysty, 1935-36




  
Venessa Bell, Wnętrze ze stołem





Oskarowa kreacja Nicole Kidman (Virginia Woolf) w Godzinach, 
2002 r.




















 Duncan Grant, 1967




czwartek, 12 sierpnia 2010

Ogród pokoi niespodzianek



To miejsce jest dżunglą piękna. Nie mogę mieć nadziei na to, że opiszę to słowami, 
w rzeczy samej to niemożliwe by odtworzyć kształt, kolor, głębię, styl tego ogrodu 
za pośrednictwem tak ubogiego środka jakim jest proza. 

Vita Sackvill-West









W rzeczy samej. Dlatego wymądrzać się nie ma co, trzeba tam pojechać i wszystko zobaczyć.
Hidcote Manor Garden, enklawa angielskiej wspaniałości tym razem wyłania się z męskiej duszy, uporządkowanej i zgoła świadomej na tyle, by wzór swoich wizji powielić, odbić w mniejszych założeniach, w jakich zwykł pan ów zaskakiwać swoich gości niespodzianką. To raz basen, a raz fontanna, kręcone schodki tu, statua tam, raz egzotyczny kwiat a raz wraz z nim cały krzew. No i święte rośliny, co to im może te wszystkie wizje zawdzięczał. Labirynty zabawy ułożone z pasji do roślin i podróży.
Dusza męska, magiczna i na dodatek nie angielska bo we Francji powołana z amerykańskich ciał i krwi. Lawrence Johnston, który ogrodnikiem stał się... w międzyczasie i ponoć tak umiłował Anglię, jak donoszą niektóre źródła, ze nawet walczył pod jej flagą w wojnie, co to 1th wówczas była. I kto by pomyślał, że to „dzięki” niej wyczaruje z angielskich ogród najbardziej angielski? Swój spektakularny, zimowy matrix kreował przez 41 lat począwszy od 1907 r.
Potem, jak to z duszą męską bywa, oddał ją innej kosmologii zieleni w Sierre de la Madone, ale cóż się dziwić, słońce Riwiery jest jak syreni song, raz zadźwięczy, zagrzeje, zakołysze egzotyką i po ... ogrodach ...












Gabinety Miłości Sissinghurst Castle








Dzięki Tańczącym Mistrzom Wu Li dotarłam do japońskiej syntezy m.in. ogrodów Kyoto, choć to tylko metafora. Dla nich liczy się tylko to, że tańczą. Fizyka Zen, żywioły i zieleń gdzie wyrafinowane piękno tkwi w surowej formie. Chłód tylko pozorny bo Moc zwyczajnie Jest. Tak sobie wyobrażam spełnienie w minimaliźmie, znosząc hordy kamyków z plaż różnych i dziwnych miejsc, jednak to nie wszytko. Bo zanim formą czystą wszystko się stanie, wyskakuję frywolnie w to, co działa na mnie równie mocno, jeśli nie bardziej – ogrody angielskie. I chwile sobie tu tak pobędę, może przez sentyment do barwnego high-lif’u przełomu XIX/XXw., może z niespełnienia, że to gdzieś tam a ja, że niby tu.... a tak w ogóle to z nadmiaru stylu jaki królował przez wiek i ponad w Europie całej, inspirując architektów dla większości ówczesnych założeń. Barwny chaos roślin sterowany narodową pasją z jakiej słyną wyspy Wielkiej Brytanii, niemal tak jak pstrokate kapelusze starszych pań stanowiące jej oryginalną codzienność. Endorfiny.

Zacznę od Śpiącej Królewny czyli ogrodu Sissinghurst Castle w Hrabstwie Kent, którego historia barwna jest jak niejeden kapelusz stuletniej damy, czy kanwa intrygującej powieści z tamtego czasu.
1930r.  Miłość, literatura i rośliny. I to wszystko dzięki Vicie, Lady Vicie Sackville-West, Tej Vicie. Poetce, muzie i kochance Virginii Woolf (i nie tylko), stanowiącej pierwowzór Orlanda. Żonie Harolda Nicolson’a, dyplomaty, polityka, biseksualisty. I wreszcie matce Nigel’a Nicolson’a, pisarza, m.in. jeśli nie przede wszystkim, autora „Portretu małżeństwa” z 1973 r gdzie opisał biseksualne związki swoich rodziców, a co podchwyciła BBC i sfilmowała niespełna 20 lat potem. Mocny akcent ekscentrycznej arystokracji. Odciśnięta w zielonych gabinetach miłość, namiętność, niespełnienie, żal i pasja.
Umiłowanie zieleni przez obojga. Kotwica jaką byli dla siebie, o czym napisze Vita do męża po latach. Spełnienie tylko w ogrodach. W ich rodowodzie, co jak smaczek stale przywodzi uwagę tysięcy odwiedzających każdego roku, podsycając wyobraźnię życiem jakie tu wiedli. Choć zwolna każda historia się zaciera i tłem się staje, ta powieść trwa dalej, dla ogrodu, który już bez nich co roku zakwita, co roku się odnawia i młodnieje jak miłość, którą w to tchnęli 80 lat temu, jak Miłość...








Vita & Harold































Nigel Nicolson






 

Vita i Violet. Zanim Vita poznała Harolda, z młodzieńczych zawieruszeń, uczuć uniesień pierścionek zaręczynowy wręczyła jej kobieta, Violet Trefusis Keppel (na zdjęciu) a po latach, nie godząc się na ślub Vity zagroziła jej, że podczas ceremonii w kościele sprzeciwi się ich woli. Romans Vity i Violet był jednym z głównych wątków filmowej wersji Portretu małżeństwa (kadr poniżej, BBC 1990)






















 



Vita i Virginia Woolf. Ich romans trwał niemal całe lata 20te, a owocem tego związku był zapewne Orlando, "najdłuższy list miłosny jaki kiedykolwiek czytałem", powie po latach Nigel.

w  tytułowej roli - Tilda











 


Vita i Harold w Sissinghurst, 1960
fot. Corbis